Bukowe Berdo i wymarzony zachód słońca


W ostatni weekend wspólnie z kolegą Filipem wyruszyliśmy aby ponownie podziwiać wschody i zachody słońca w Bieszczadach.  Wstępnie mieliśmy wszystko przygotowane przed wyjazdem pozostało jedynie życzyć sobie fajnych warunków ponieważ sobota- niedziela miała być słoneczna. Tym razem docieramy do Muczne z którego wyruszamy szlakiem w kierunku Bukowego Berda, wg. mnie to jeden z najładniejszych szlaków w Bieszczadach byłem tutaj trzy razy ,ale za każdym razem widzę coś nowego. Wychodzimy przed 17:00 aby móc sobie posiedzieć i podziwiać okolicę. Większość turystów właśnie schodzi ze szlaku, jest gorąco mimo, że jest zaledwie 24 stopnie ale z ciężkim plecakiem, statywem nie idzie się szybko.  Dochodzimy do połoniny a tutaj przywitał nas jak zwykle wiatr, teraz pozostało iść w kierunku szczytu Bukowe Berdo to właśnie w jego okolicy chcemy zrobić interesujące nas kadry. Warunki pogodowe super i sporo chmur na niebie, szukamy ciekawej miejscówki ponieważ duża ich część jest odgrodzona taśmami a te wyglądają nie ciekawie na zdjęciach. W końcu mamy dwie lokalizacje i tutaj pozostajemy. Na górze nie dało rady przebywać ponieważ wiatr im bliżej zachodu przybrał na sile na tyle, że obciążony statyw plecakiem nadal się  kołysał a nawet raz przewrócił dobrze, że nie było wtedy aparatu.  Kilku fotografów również schodzi niżej ze względu na silne porywy wiatru w tym para na sesję ślubną. 


Nasza miejscówka 

Zmieniają się też warunki ubywa niestety pięknych chmurek na które bardzo liczyłem, ale trzeba poradzić sobie w każdych warunkach i uzyskać jak najlepsze kadry. Dobrze, że ubrałem sie ciepło i miałem ciepły kaptur z bluzą ponieważ z czasem zaczęło się robić zimno.  Kiedy zaczął się czas złotej godziny na niebie nie pozostało wiele chmur oprócz jednej, która na dłuższy czas zakotwiczyła w okolicy słońca, które chowało się za szczyt Połoniny Caryńskiej tej na której byliśmy w czerwcu na wschodzie słońca. Robimy wiele zdjęć zmieniając miejsca i obiektywy.  Szczególnie lubię widok kiedy słońce nie jest tak ostre, a barwy malują niebo dodając magicznego wymiaru tutaj szczególnie widać to w ujęciach obiektywu 55-200 mm. Niestety zdjęcia ze statywu wychodzą nie ostre wiatr jest na tyle silny, że muszę robić z ręki - no cóż lepiej mieć ostre niż rozmazane. 






Czekamy jeszcze 20 minut po zachodzie  udajemy się w kierunku parkingu w Mucznem droga prowadzi na końcu szlaku przez las, mija nas jedynie jakiś biegacz. Nie mamy noclegu, jedziemy kilka km dalej za Mucznem i na parkingu rozpalamy grila na węglu od znanego wypalacza węgla Pana Furdygiela ze Stężnicy. Kiełbaski szybko znikają a ja między czasie robię pierwsze kadry Drogi Mlecznej, która pojawiła się nad drogą --- te zdjęcia pokaże w innym poście. Pyszna bieszczadzka kolacja pod gołym niebem z milionem gwiazd i absolutną ciszą czego chcieć więcej takich chwil nigdy sie nie zapomina. Przed 24:00 docieramy na zatoczkę parkingową tuż przy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej tutaj o wschodzie będziemy robić kolejne zdjęcia. Kolega zmęczony kładzie się spać, a ja ''badam'' miejscówki i robię kilka kadrów Drogi Mlecznej.  W końcu zmęczenie i mi daje się we znaki, kładę się na siedzeniu a przed oknem mam magiczne gwieździste niebo. 

Na pozostałą część relacji zapraszam w innym poście. Jeśli ktoś z Was zainteresowany jest wydrukiem zdjęć w różnych wariantach proszę o kontakt  na meila arekmiazga@gmail.com 



Komentarze

  1. Po kilku tygodniach przerwy zajrzałem na blog. Zdjęcia jak zawsze u Arka piękne. Mam jednak sugestię, by korzystając z pełnej gamy kolorów lata nie ograniczać się głównie do fotografowania zachodów i wschodów Słońca i zdjęć z dnia, ale także o pomarańczowym bądź ciemnym kolorycie ("Sierpniowe pejzaże", ostatnie zdj. z "Plener z akacjami..."), ale tworzyć także obrazy nasycone żywymi kolorami pełni dnia, bezchmurnego albo z jasnymi obłokami na niebie. W warunkach pełnego oświetlenia oprócz przestrzeni otwartych można doskonale ujmować brzegi i wnętrza lasów (które znacznie trudniej fotografować o świcie bądź zmierzchu) oraz letnie bogactwo gatunków roślin/kwiatów, trafiające się zabytki czy nawet nieco trudniejsze do fotografowania motyle. Niektóre kwiaty są teraz obsiadane przez stadka rusałek pawików, pokrzywników czy admirałów co stwarza dodatkowe efekty kolorystyczne. Za kilka tygodni te kolory znikną zastąpione przez barwy jesieni, często żywe ale świadczące o smutnym zjawisku przemijania. Namawiam więc do zachowywania na "e-kliszy" pełnej gamy barw lata póki jeszcze one istnieją. Pozdrawiam i życzę pięknych zdjęć a przy okazji może i zobaczenia na nich czegoś dodatkowego, niekoniecznie widocznego gołym okiem przy fotografowaniu ... Z Bieszczad w tym kontekście kojarzy mi się szczyt Wielkie/Duże Jasło (1153 m npm) na pd od Cisnej zwany w starszych źródłach Wisielem. Widywano tam dziwne rzeczy, także nieuzbrojonym okiem i to nawet w ostatnich latach. Powodzenia. J.T.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dla mnie wschody i zachody są jednak najpiękniejsze i żadne światło w pełnym dniu nie zrobi takiego efektu wiedzą to wszyscy fotografowie. Często światło w pełni dna jest słabe za ostre, a dla mnie zdjęcie musi mieć cos w sobie. Zdjęć mam bardzo dużo niestety tutaj na blogu mam ograniczenia i nie mogę w pełni tego wyeksponować a jest tam od A do Z wszystkiego. Tworze swój własny styl i nie chcę wszystkiego wrzucać wolę jedno zdjęcie, które ma potencjał i coś w sobie niż 100 nic nie wartych takie jest moje zdanie co akurat nie musi się innym podobać. Jeszcze jedno fotografią zajmuję się na dobre nie cały rok poznaję nowe miejsca i cały czas się uczę. Co do rejestracji NOL akurat udało mi się sfotografować w Bieszczadach mega dziwne zjawisko wzrokowo nie zauważalne na dwóch zdjęciach ale o tym już na innym blogu we wrześniu powiem tylko tyle że nigdy czegoś takiego nie sfotografowałem. Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bieszczadzka Droga Mleczna

Polowanie na listopadowe mgły